Przyjęcie mleka do zakładu przetwórczego coraz częściej stanowi nie tylko element logistyczny, ale staje się też pierwszym etapem kontroli jakości. W efekcie, tradycyjne metody, takie jak ważenie cystern i pomiar przepływu, coraz częściej zastępowane są dokładniejszymi metodami.
Polski sektor mleczarski działa dziś w warunkach dużej skali, wysokiej konkurencji i rosnących wymagań jakościowych. Tym samym, na znaczeniu coraz mocniej zyskuje bieżący monitoring procesów. Jednym z kluczowych pod tym względem etapów jest przyjęcie mleka, w przypadku którego błąd pomiaru natychmiast przekłada się na wyższe koszty.
- Każda niedokładność w procesie przyjmowania mleka oznacza możliwość błędnego pomiaru i w efekcie stratę surowca lub ryzyko zapłaty za coś, co nie jest mlekiem. Dlatego coraz więcej zakładów zadaje sobie pytanie: czy obecny sposób odbioru surowca rzeczywiście zapewnia rzetelne rozliczenia i kontrolę jakości? W takich realiach układ przyjęcia mleka nie może być jedynie punktem przeładunkowym – musi być narzędziem kontroli ilościowej i jakościowej już na wejściu do procesu – wyjaśnia Adam Ziernik, Industry Manager Food & Beverage w Endress+Hauser.
Jak dziś mierzy się ilość przyjmowanego mleka – i gdzie pojawiają się problemy
Surowe mleko dostarczane jest do zakładów przetwórczych autocysternami, często z wielu różnych gospodarstw i punktów skupu. Dlatego, dokładność pomiaru na tym etapie ma duże znaczenie zarówno z punktu widzenia ewidencji produkcyjnej, jak i poprawności rozliczeń handlowych. Ilość przyjętego surowca kontroluje się najczęściej na dwa sposoby: poprzez ważenie pojazdu lub poprzez przepływowy pomiar objętości podczas rozładunku. Obie metody są znane i stosowane od lat, ale w praktyce żadna z nich nie jest wolna od istotnych ograniczeń.
Wagi samochodowe zapewniają bardzo dobrą dokładność pomiaru masy i są niezależne od temperatury produktu. Problem zaczyna się jednak w codziennej eksploatacji, ponieważ na wynik pomiaru wpływają warunki atmosferyczne, zanieczyszczenia przywożone na cysternach czy różnice w stanie pojazdów. Co ważniejsze, metoda wagowa nie eliminuje ryzyka celowego lub nieświadomego zawyżania masy netto. W efekcie zakład może rozliczać się za wodę lub inne obciążenia, które nie mają nic wspólnego z mlekiem.
Alternatywą są przepływowe układy objętościowe, zwykle oparte na przepływomierzach elektromagnetycznych. Rozwiązanie to eliminuje wpływ warunków pogodowych, ale wprowadza inne wyzwania. Kluczowym problemem jest jednak jej wrażliwość na zapowietrzenie medium. Nawet przy zastosowaniu układów odpowietrzających, w warunkach rzeczywistych dokładność pomiaru ilości mleka bywa istotnie niższa niż deklarowana laboratoryjnie. Dodatkowo sposób pracy pomp i zaworów podczas rozładunku może mieć bezpośredni wpływ na wynik pomiaru.
Pomiar masowy Coriolisa – jeden układ, dwa sposoby rozliczeń
Rozwiązaniem, które eliminuje ograniczenia obu powyższych metod, jest pomiar masowy oparty na zasadzie Coriolisa. Układ przyjęcia mleka wykorzystujący przepływomierz masowy pozwala rozliczać surowiec zarówno w masie, jak i w objętości, przy zachowaniu wysokiej dokładności niezależnie od warunków zewnętrznych. Przykładowo, zastosowanie przepływomierza masowego Promass Q umożliwia uzyskanie dokładności przekraczającej 0,2% przy jednoczesnej kompensacji zagazowania medium.
- Lepsza kontrola już na etapie przyjęcia mleka wpływa na wszystkie późniejsze procesy w zakładzie, dlatego coraz częściej stosuje się w nich pomiar masowy oparty na zasadzie Coriolisa. Zapewnia on stabilne i powtarzalne wyniki nawet w wymagających warunkach rozładunku, a także ogranicza wpływ pracy instalacji na wynik pomiaru, zwiększając bezpieczeństwo finansowe i pewność rozliczeń już na pierwszym etapie produkcji – dodaje Adam Ziernik.
Kontrola jakości zaczyna się na przyjęciu, nie w laboratorium
Istotną przewagą pomiaru masowego są jego funkcje dodatkowe, które wykraczają poza samą ilość. Zintegrowany pomiar gęstości i temperatury umożliwia bieżącą ocenę jakości surowca oraz szybkie wykrywanie odchyleń mogących świadczyć o domieszkach innych cieczy. Połączenie pomiaru masowego z pomiarami fizykochemicznymi (np. przewodności, pH czy redox) pozwala też na niemal pełną kontrolę jakości mleka i śmietanki w czasie rzeczywistym.
Kluczowa zmiana polega na tym, że reakcja na nieprawidłowości następuje w trakcie przyjęcia, a nie po fakcie, na podstawie wyników laboratoryjnych. Jak dodaje ekspert Endress+Hauser: - W praktyce układy przyjęcia mleka oparte na przepływomierzach Promass Q wykorzystujących pomiar masowy Coriolisa osiągają wydajność nawet 55 000 l/h. Tym samym, realnie zwiększają przepustowość stacji odbioru, nawet przy wymagających mediach, takich jak mleko czy śmietanka. Dla użytkowników oznacza to nie tylko wyższą dokładność pomiaru, ale także lepszą kontrolę procesu i ograniczenie ryzyka operacyjnego.
źródło: Endress+Hauser




