Planowe przestoje, nie awarie: jak włączyć czyszczenie suchym lodem do strategii UR
Aktualności Artykuły Utrzymanie ruchu

Planowe przestoje, nie awarie: jak włączyć czyszczenie suchym lodem do strategii UR

W wielu zakładach produkcyjnych temat czyszczenia maszyn i instalacji nadal funkcjonuje „po cichu” – gdzieś pomiędzy grafikami UR, BHP i produkcji. Najczęściej jest traktowany jako zło konieczne: trzeba zatrzymać linię, rozebrać osłony, zdemontować elementy, użyć chemii lub ścierniwa, a potem wszystko złożyć i liczyć, że tym razem ruszy bez niespodzianek. Efekt jest taki, że czyszczenie bywa odkładane „na później”, a realnym impulsem do działania staje się dopiero awaria albo kontrola.

Technologia czyszczenia suchym lodem pozwala diametralnie zmienić tę logikę. Zamiast nieprzewidywalnych, wymuszonych przestojów spowodowanych narastającymi zanieczyszczeniami można włączyć czyszczenie do zaplanowanych działań prewencyjnych i traktować je jako element strategii utrzymania ruchu. Warunek jest jeden: trzeba świadomie zaplanować miejsce suchego lodu w procesie UR, a nie traktować go jako „gadżetu do trudnych przypadków”.

Dlaczego brud jest wrogiem stabilności produkcji?

W codziennym funkcjonowaniu zakładu osady, pyły, tłuszcze, resztki mediów procesowych czy pozostałości po produktach gromadzą się wszędzie tam, gdzie technologia na to pozwala: na formach, głowicach, rolkach, przenośnikach, obudowach silników, w szafach elektrycznych, na elementach linii pakujących. Początkowo jest to tylko kwestia estetyki. Z czasem jednak warstwa zanieczyszczeń zaczyna:

  • pogarszać wymianę ciepła (przegrzewanie silników, łożysk, szaf sterowniczych),
  • zwiększać tarcie (rolki, prowadnice, prowadniki),
  • zakłócać działanie czujników i systemów wizyjnych,
  • powodować przyklejanie się produktu lub opakowań,
  • zwiększać ryzyko iskrzenia i pożaru.

Kiedy te zjawiska nakładają się na siebie, dochodzi do nieplanowanych przestojów. Maszyny zatrzymują się z powodu przegrzania, błędów odczytu, zakleszczeń. Z perspektywy UR są to typowe „awarie”, choć ich pierwotną przyczyną jest właśnie zaniedbane czyszczenie.

Czyszczenie suchym lodem: na czym polega przewaga technologii?

Czyszczenie suchym lodem polega na uderzaniu w zanieczyszczenia granulkami CO₂ w stanie stałym, wyrzucanymi ze specjalnej dyszy z dużą prędkością. W momencie kontaktu z powierzchnią następuje gwałtowne przejście z fazy stałej w gazową (sublimacja), połączone z lokalnym szokiem termicznym i efektem mikroeksplozji. To powoduje odspajanie osadów, ale bez uszkadzania czyszczonego podłoża.

Z punktu widzenia utrzymania ruchu kluczowe są trzy cechy.

Po pierwsze, brak wtórnych odpadów w postaci ścierniwa czy zużytej chemii. Po czyszczeniu pozostają tylko usunięte zanieczyszczenia, które można odkurzyć lub zebrać. Granulki suchego lodu zamieniają się w gaz i rozpraszają się w powietrzu (przy zachowaniu odpowiedniej wentylacji i zasad BHP).

Po drugie, możliwość czyszczenia wielu elementów bez demontażu. W praktyce oznacza to, że służby UR mogą dotrzeć do form, rolek, podzespołów elektrycznych czy konstrukcji bez rozbierania połowy linii. Czas przygotowania i samego procesu znacząco się skraca, a ryzyko błędnego montażu po czyszczeniu maleje.

Po trzecie, możliwość czyszczenia elementów wrażliwych – m.in. elektryki, elektroniki, form i narzędzi o skomplikowanej geometrii – bez użycia wody czy agresywnych środków chemicznych. To otwiera drogę do czyszczenia w miejscach, które dotąd były praktycznie „nietykalne”, bo każde czyszczenie wiązało się z dużym ryzykiem.

Krzysztof Golda, Dyrektor ds. Sprzedaży, Cold JetWypowiedź eksperta: Krzysztof Golda, Dyrektor ds. Sprzedaży, Cold Jet

– Tak naprawdę nie ma ograniczeń dla technologii czyszczenia suchym lodem, o czym możemy się przekonać, obserwując profile i działalność firm zajmujących się tym profesjonalnie. Mnogość aplikacji i zastosowań jest imponująca. Uważam, że nie ma maszyn czy też procesów produkcyjnych, gdzie nie znajdziemy zastosowań do czyszczenia tym nieabrazyjnym medium jakim jest suchy lód.

Próbując jednak wskazać najlepsze zastosowania, wymieniłbym czyszczenie w przetwarzaniu tworzyw sztucznych, gumy czy też branżę odlewniczą. Ostatnio na uwagę zasługuje również szeroko rozumiana branża spożywcza, a w niej czyszczenie dużych pieców przemysłowych, przenośników, silników, zbiorników, szaf elektrycznych i sterowniczych etc.

Tego typu przykłady pokazują, że suchy lód przestaje być niszową technologią „do specjalnych zadań”, a staje się uniwersalnym narzędziem do utrzymania czystości maszyn w bardzo różnych środowiskach pracy.

Od doraźnych akcji do planowych przestojów

W wielu zakładach czyszczenie suchym lodem pojawia się początkowo jako narzędzie do rozwiązywania najtrudniejszych przypadków: zaschnięte lakiery, przypalony tłuszcz, stare osady, których nikt nie ruszał od lat. To dobry początek, ale z perspektywy UR – niewystarczający.

Jeśli suchy lód ma realnie zmniejszyć liczbę awarii, powinien zostać wpisany w kalendarz planowych działań. Nie chodzi o to, by każdą maszynę czyścić z jednakową częstotliwością, ale o analizę krytyczności:

  • które urządzenia generują największe koszty nieplanowanych przestojów,
  • gdzie zanieczyszczenia pojawiają się najszybciej,
  • które elementy są obecnie czyszczone kosztem długich demontaży,
  • jakie wymagania ma klient (np. higiena, jakość powierzchni, brak pozostałości środków chemicznych).

Na tej podstawie można zbudować harmonogram czyszczeń suchym lodem – czy to w cyklu tygodniowym, miesięcznym, czy kwartalnym – powiązany z przeglądami okresowymi. Zamiast gaszenia pożarów UR otrzymuje stałe, planowe okna, w których wiadomo, co będzie czyszczone, jak długo to potrwa i ilu ludzi należy zaangażować.

Krzysztof Golda, Dyrektor ds. Sprzedaży, Cold JetWypowiedź eksperta: Krzysztof Golda, Dyrektor ds. Sprzedaży, Cold Jet

– Doskonale wiemy, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć. To samo możemy odnieść do procesów produkcyjnych i skupić się na najbardziej wrażliwych miejscach, gdzie nawet krótki przestój może powodować straty materiałowe i grozić zatrzymaniem całych linii produkcyjnych. Dla świadomych i odpowiedzialnych szefów utrzymania ruchu jest oczywiste, aby odpowiednio planować prewencyjne przeglądy maszyn, dzięki którym możemy zapobiec groźniejszym awariom. Dlatego systematyczne i cykliczne czyszczenie suchym lodem w newralgicznych obszarach przekłada się na stabilną pracę maszyn i całych ciągów produkcyjnych. Tym bardziej, że metoda ta daje możliwości czyszczenia na miejscu, bez rozbierania elementów, a w wielu przypadkach nawet podczas ruchu instalacji.

Ta perspektywa dobrze wpisuje się w logikę nowoczesnego UR: odejście od przypadkowych interwencji na rzecz świadomie zaplanowanego cyklu prac prewencyjnych.

Jak wpiąć suchy lód w istniejącą strategię UR

Każdy zakład ma nieco inną filozofię utrzymania ruchu: od klasycznej prewencji kalendarzowej, przez TPM, po rozbudowane systemy predykcyjne oparte na danych z czujników. Czyszczenie suchym lodem da się włączyć w każdą z tych koncepcji, pod warunkiem, że potraktujemy je jako narzędzie utrzymania stanu technicznego, a nie zewnętrzną usługę „sprzątania”.

W podejściu prewencyjnym czyszczenie suchym lodem można przypisać do konkretnych zadań w planie przeglądów. Na przykład: raz w miesiącu czyszczenie torów jezdnych i rolek, raz na kwartał form wtryskowych, co dwa tygodnie – elementów linii pakujących.

W podejściu TPM suchy lód może stać się integralną częścią filaru „utrzymanie autonomiczne”. Po odpowiednim przeszkoleniu część zadań można delegować operatorom – oczywiście w zakresie bezpiecznym i zgodnym z procedurami. UR wówczas przejmuje zadania bardziej złożone, wymagające doświadczenia i regulacji.

W podejściu predykcyjnym dane o zabrudzeniu i spadku efektywności (np. wzrost temperatur, większa liczba zacięć, spadek jakości) mogą być sygnałem do wcześniejszego zaplanowania czyszczenia suchym lodem – zanim parametry przekroczą krytyczne wartości i dojdzie do awarii.

Korzyści, które widać w Excelu, nie tylko na hali

Żeby czyszczenie suchym lodem naprawdę zafunkcjonowało w strategii UR, trzeba umieć pokazać jego efekty w liczbach. Zwykle po kilku miesiącach regularnego stosowania można zmierzyć co najmniej kilka wskaźników:

  • spadek liczby nieplanowanych przestojów na liniach, gdzie wprowadzono regularne czyszczenie,
  • skrócenie czasu planowych przestojów (brak długich demontaży, mniej czynności odtworzeniowych),
  • poprawę jakości (mniej braków wynikających z zabrudzeń form, głowic, układów podających),
  • wyeliminowanie lub istotne ograniczenie zużycia chemii i ścierniw oraz kosztów ich utylizacji,
  • poprawę bezpieczeństwa pracy (mniej kontaktu ludzi z agresywnymi środkami, mniej „ręcznego” skrobania i szlifowania).
Krzysztof Golda, Dyrektor ds. Sprzedaży, Cold JetWypowiedź eksperta: Krzysztof Golda, Dyrektor ds. Sprzedaży, Cold Jet

– Najlepszym indykatorem był i jest czas przestoju czy też nieoczekiwanych awarii. Stosując czyszczenie suchym lodem, jesteśmy w stanie skrócić przestoje nawet o 70%. Kolejną rzeczą, na którą zwracamy uwagę, jest ilość i jakość końcowych produktów – bez wad, w określonym standardzie i tolerancji. Czyste i dobrze funkcjonujące poszczególne elementy linii produkcyjnej to także krótszy czas pracy i mniejsze zużycie substratów, często energii elektrycznej.

Producenci systemów do czyszczenia suchym lodem często posługują się konkretnymi przykładami: redukcja czasu przestojów na formach, oszczędności na chemii, skrócenie cykli czyszczenia w przetwórstwie tworzyw, druku, przemyśle spożywczym czy automotive. Warto te dane przełożyć na własne realia: policzyć koszt godziny przestoju danej linii i zestawić go z czasem potrzebnym na czyszczenie tradycyjne i suchym lodem.

Dobrze przygotowany bilans bardzo często pokazuje, że inwestycja w technologię suchego lodu zwraca się szybciej, niż zakładał zarząd – właśnie dzięki przejściu od awarii do planowych przestojów.

Organizacja pracy: sprzęt, ludzie, procedury

Włączenie suchego lodu do strategii UR wymaga kilku decyzji organizacyjnych.

Po pierwsze, wybór odpowiedniego sprzętu: maszyny do czyszczenia suchym lodem różnią się wydajnością, regulacją parametrów, możliwością pracy w trudnych warunkach czy przystosowaniem do konkretnych branż. Przy wyborze warto myśleć o przyszłości – dobrać rozwiązanie, które będzie w stanie obsłużyć więcej niż jeden obszar zakładu.

Po drugie, przeszkolenie zespołu. Technologia jest stosunkowo prosta w obsłudze, ale wymaga znajomości zasad BHP, właściwego doboru dysz i parametrów oraz zrozumienia, które elementy można czyścić, a które wymagają szczególnej ostrożności. Dobrą praktyką jest organizowanie szkoleń „on the job” – przy konkretnych maszynach i rzeczywistych zanieczyszczeniach.

Po trzecie, opisanie procedur. Warto jasno zdefiniować, które zadania związane z czyszczeniem suchym lodem wykonuje UR, a które mogą być przejęte przez operatorów lub zewnętrzny serwis. Dobrze przygotowana instrukcja skraca czas wdrożenia i zmniejsza ryzyko, że technologia będzie używana tylko „od święta”.

Suchy lód jako element kultury „zero brudu = mniej awarii”

Automatyzacja, robotyzacja, cyfryzacja – to wszystko przyciąga uwagę, kiedy mówimy o nowoczesnym utrzymaniu ruchu. Tymczasem jednym z najbardziej niedocenianych filarów niezawodności jest po prostu czystość maszyn i instalacji. Suchy lód staje się narzędziem, które pozwala tę czystość utrzymać bez paraliżowania produkcji.

Dla służb UR to szansa, by przestawić narrację: pokazać, że regularne, dobrze zaplanowane czyszczenie kluczowych punktów linii nie jest „kosztem dodatkowym”, ale inwestycją w stabilność, bezpieczeństwo i przewidywalność procesów. Dla zarządu – kolejny element układanki „lean + niezawodność”, który realnie przekłada się na operacyjny wynik zakładu.

Jeżeli suchy lód zostanie wpisany w strategię utrzymania ruchu z taką samą konsekwencją jak przeglądy, diagnostyka czy wymiany prewencyjne, różnica szybko stanie się widoczna: mniej nieplanowanych przestojów, mniej nerwowych interwencji, więcej pracy na podstawie planu, a nie w trybie „awaria za awarią”. A o to przecież chodzi w nowoczesnym UR – by to właśnie planowe przestoje, a nie awarie, definiowały rytm pracy zakładu.


Rafał Wasilewski

 

Autor: Rafał Wasilewski
redaktor naczelny magazynu i portalu „Nowoczesny Przemysł”

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. View more
Cookies settings
Akceptuję
Polityka prywatności
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active
Save settings
×